To co wydarzyło się w niedzielę w Gdańsku jest trudne do wyobrażenia. Na naszych oczach został zabity człowiek. To nie film to rzeczywistość. Przerażająca, okrutna, niepojęta. W wielu z nas w tym momencie umarła naiwna wiara w dobry, bezpieczny świat. 
     Paweł Adamowicz syn, mąż, ojciec, brat, przyjaciel, sąsiad, polityk. Jego śmierć dla wielu przyniosła łzy, ból, rozpacz i pustkę w sercu. Czytając niektóre komentarze pod postami znanych i mniej znanych mam wrażenie, że piszący to zimne, okrutne bestie, które nie potrafią się powstrzymać przed zadaniem ciosu nawet w takim momencie.
    To straszne w jakim świecie przyszło nam żyć. Nienawiść wdziera się do ludzkich serc i sieje w nich spustoszenie, czyni świat sobie oddanym. Obrzucamy błotem nie tylko rządzących. Coraz łatwiej przychodzi nam nienawidzić ludzi z którymi pracujemy, sąsiadujemy, a nawet żyjemy. Nienawiść zabiera nam to czym jeszcze nie tak dawno mogliśmy się szczycić sięga po nasze CZŁOWIECZEŃSTWO. 
    Pod naporem języka nienawiści ugiął się nawet człowiek, który do tej pory wydawał się trwałym, mocnym filarem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie ma chyba  w Polsce szpitala, który nie korzystałby ze sprzętu z serduszkiem. Jurek Owsiak człowiek z wielką charyzmą i wiarą w lepszy świat.  Każdy finał orkiestry łączył Polaków i sprawiał, że czuliśmy się lepsi i potrzebni. Po rezygnacji Jurka Owsiaka z funkcji prezesa mam wrażenie, że nic nie będzie już takie samo. Mam nadzieję, że gdy emocje nieco przygasną Jurek jeszcze raz rozpatrzy tę decyzję i że zdecyduje się , wraz z Orkiestrą grać  do końca świata i o jeden dzień dłużej. Mam nadzieję że doczekamy momentu gdy niechęć, pomówienia oszczerstwa i nienawiść zostaną usunięte, a zapanuje to co ważne, radosne i dobre, to co łączy i jest ponad podziałami.
                                                                                               Jolanta Kapla