W marcu podczas pierwszej naszej wizyty w Domu Seniora w Ostrej Górze obiecaliśmy pensjonariuszom, że na pewno jeszcze do nich wrócimy. Czas szybko płynie i w natłoku własnych spraw ciężko nam było zorganizować się wcześniej, ale w końcu się udało. W drugą niedzielę grudnia po mszy św. wyruszyliśmy w drogę, trochę niepewni jak zostaniemy przyjęci. Każdy z nas w myślach rozważał różne scenariusze tej wizyty, ale to w jak serdeczny sposób zostaliśmy powitani przeszło nasze wyobrażenia. Wchodząc do środka od razu wyczuwało się wyczekiwanie i radość z naszego przybycia. To niezwykłe uczucie kiedy jest się długo wyglądanym gościem.

Nasze odwiedziny rozpoczęliśmy od rozmów i ubrania choinki, na którą ozdoby wykonywaliśmy podczas warsztatów w Jaziewie. Z początku z pewną nieśmiałością i wstydliwością opowiadaliśmy troszkę o sobie nawzajem, seniorzy z ciekawością podpytywali nas o to skąd jesteśmy, czym się zajmujemy, a my staraliśmy się poznać ich obecną codzienność, ich zainteresowania, o których po kilku minutach, chętnie nam opowiadali. Podczas pogawędki poczęstowaliśmy seniorów słodkimi wypiekami, które zabraliśmy ze sobą. Wzmocnieni małym słodkim co nieco przystąpiliśmy do części artystycznej naszej wizyty. Pensjonariusze z wielką radością i łzą wzruszenia powitali Andrzeja Kapla, który swoją grą na akordeonie zaskarbił serca słuchaczy. Wokalnie jego występy wspierała Basia Jarmoszko, pozostała część naszej grupy pomagała jak umiała uatrakcyjnić koncert. Słuchacze również przyszli nam z pomocą i tak powstał piękny chór wzruszonych i radosnych głosów. Kiedy zmęczeni śpiewem zrobiliśmy krótką przerwę w progi domu seniora zawitał kolejny gość, co prawda bez długiej białej brody, jednak z prezentami i czerwonej czapce. Mikołaj wręczył każdemu z mieszkańców upominek. Osuszywszy łzy wzruszenia, seniorzy poprosili nas o wykonanie kolejnych piosenek. Występ po chwili zmienił się w koncert życzeń. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że czas szybko minął i nadeszła pora rozstania. Złożyliśmy więc wszystkim najlepsze życzenia świąteczne i pożegnaliśmy się z mieszkańcami. Przedtem jednak musieliśmy obiecać, że wiosną ponownie do nich wpadniemy z wizytą. Po pożegnaniu zostaliśmy zaproszeni na słodki poczęstunek przygotowany przez opiekunów domu seniora, za który bardzo dziękujemy. W drodze powrotnej zdaliśmy sobie sprawę, że każdy z nas jedzie uśmiechnięty i radosny z uczuciem zadowolenia jak byśmy dostali najcenniejszy prezent. I tak w istocie jest, ponieważ wśród tych ludzi, którzy często są samotni i zapomniani przez innych znaleźliśmy dary których nie kupi się za żadne pieniądze świata. Są nimi wdzięczność, bezinteresowność, wzruszenie, oddanie i bezgraniczne morze radości. Wiem, że wśród Was znajdą się tacy którzy przeczytają ten tekst i zarzucą nam, że się chwalimy, bo pomagać należy po cichu. Będą jednak i tacy, którzy zrozumieją że został on napisany, nie po to by zachwalać nasze zasługi lecz po to by przekazać Wam, że to co daliśmy, jest zaledwie nic nie znaczącą cząstką, w porównaniu z tym co otrzymaliśmy w zamian od osób z „Zacisza”. Na koniec bardzo dziękuję Julii , która już po raz drugi była z nami w odwiedzinach w Ostrej Górze. Cieszy nas, że najmłodsze pokolenie angażuje się w tego typu aktywność. Po naszej ostatniej wizycie usłyszeliśmy od Julii pytanie „kiedy znowu odwiedzimy „dziadków” . Powoli zaczynamy myśleć o seniorach z Ostrej Góry jak o naszych dziadkach do których z przyjemnością wpadniemy na popołudniową pogawędkę.

Jolanta Kapla

 

Fot. Agnieszka Polkowska i Julia Kapla